ranking_potterfilmuy.png

Już za chwilę na ekrany kin wejdzie kolejny film z uniwersum Harry’ego Pottera – Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindewalda. To była doskonała okazja, by przypomnieć sobie pierwszą część tego cyklu przed zbliżającą się coraz większymi krokami premierą, co do której mam spore oczekiwania. Co zresztą nie powinno nikogo dziwić, bo ta produkcja pojawiła się na mojej liście 10 filmów, na które czekam w tym roku najbardziej. 

Niemniej po obejrzeniu pierwszej części przygód Newta Scamandera doszedłem do wniosku, że może warto ponownie sięgnąć po pozostałe filmy ze świata stworzonego przez J.K. Rowling i tak jak w przypadku MCU uszeregować je od tego, który oglądało mi się najgorzej po ten, który sprawił mi najwięcej frajdy. No i tak powstał niniejszy ranking.

Nim jednak do niego przejdziemy parę słów wyjaśnienia. Jak to ma miejsce przy okazji każdego rankingu na dowolny temat, również i mój jest subiektywny. To nie jest żadna definitywna, ostateczna lista i to, że na pierwszym miejscu będę miał taki, a nie inny film nie oznacza wcale, że to ja mam rację, a ktoś z was jej nie ma, umieszczając na szczycie swojej listy inną produkcję. Każdy z nas ma przecież inny gust, inaczej odbiera kulturę, inaczej interpretuje te filmy, ma do nich inny stosunek i prawdopodobieństwo tego, że ktoś ułożyłby swój ranking w dokładnie takiej samej kolejności jak mój jest niskie.

Poza tym, w rankingu, pod uwagę będę brał wszystkie osiem części przygód Chłopca, który przeżył oraz pierwszą część Fantastycznych zwierząt. Nie obejdzie się również bez spojlerów, a także odwołań do książek, które czytałem już po tyle razy, że nawet nie jestem w stanie tego zliczyć. Także drogi czytelniku jeśli jeszcze nie czytałeś żadnej części/widziałeś żadnego filmu to (leć do cholery czym prędzej to zrobić :)) dalej wchodzisz na własną odpowiedzialność, więc czuj się ostrzeżony.

To tyle tytułem wstępu. Na koniec dodam jeszcze, że ranking będzie prezentowany od miejsca 9 do 1. Tak wiecie, by podnieść napięcie. Poza tym, to nie jest też ostateczna lista i kto wie, czy jeśli do niej kiedyś w przyszłości nie wrócę, nie poukładam jej inaczej, w inny sposób, biorąc pod uwagę jakieś inne czynniki, których w momencie tworzenia tego rankingu nie dostrzegłem. Tak jednak wygląda na tę chwilę, tuż przed premierą Zbrodni Grindewalda, także nie przedłużając zaczynajmy.

harry potter i ksiąze półkrwi 2
© 2009 Warner Bros. Entertainment Inc.

9. Harry Potter i Książę Półkrwi

To może być trochę największe zaskoczenie dla wszystkich, że Księcia Półkrwi mam tak nisko na tej liście, ale mam ku temu swoje powody. Przede wszystkim to nie jest tak, że uważam szóstą część za bardzo słaby film. Jest zwyczajnie średni, z paroma dobrymi momentami i w porównaniu do innych porusza aspekty, które w kontekście całej sagi są dość mało istotne, a pomija te, które mają bardzo duże znaczenie dla historii.

Ja zdaję sobie sprawę, że część wątków trzeba było zwyczajnie odrzucić na potrzeby filmu, bo nie sposób było zmieścić je wszystkie, tylko, że twórcy skupili się nie na tym co trzeba. Tę część, przynajmniej w książkowej wersji pamięta się głównie za to, że eksploruje przeszłość Sami-Wiecie-Kogo. Poznajemy jego rodziców, przyglądamy się jego początkom w Hogwarcie, dowiadujemy się co robił po opuszczeniu szkoły i obserwujemy jego stopniową przemianę z Toma Riddle’a w Lorda Voldemorta.

Tak przynajmniej jest w powieści, bo film traktuje ten wątek wyjątkowo po macoszemu, poświęcając tak cenny ekranowy czas na zupełnie inne kwestie. I mam tu na myśli zwłaszcza wątki romantyczne pomiędzy naszymi głównymi bohaterami. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko wątkom romantycznym w filmach, jeśli tylko są dobrze poprowadzone, a tutaj wyszło to wyjątkowo słabo. Harry z Ginny nie mają ze sobą jakiejkolwiek chemii. Do tego stopnia, że ich wspólne sceny, które miały sprawiać, że coś jest na rzeczy pomiędzy tą dwójką za każdym razem wzbudzają we mnie uczucie zażenowania i sprawiają, że czuję się niezręcznie, czy to kiedy karmi go ciastkami lub np. zawiązuje mu buty. Zwyczajnie nie da się tego oglądać. Już Harry z Hermioną mają tutaj ze sobą więcej wspólnego i na ich wzajemnej przyjaźni można było zbudować tutaj naprawdę dojrzały związek, no tylko, że wiemy jak to się miało potoczyć i kto ostatecznie miał skończyć z kim, choć ja zawsze byłem za tym, żeby ta dwójka ostatecznie była ze sobą razem.

Na dodatek reżyser raczy nas tą fatalną sceną ataku na Norę, która nic nie wnosi do filmu, ponieważ bohaterowie, poza jednym zdaniem Hermiony, po całej akcji w ogóle się do niej nie odnoszą, a w kolejnej części rodzinny dom Weasleyów stoi normalnie, tak jak dotychczas. Jakby nic się nie stało. Zwykłe zmarnowanie czasu ekranowego, które można było poświęcić na coś zupełnie innego i nie mam tu już nawet na myśli przeszłości Voldemorta, tylko tytułowego Księcia Półkrwi. Poznanie jego tożsamości jest drugim najważniejszym motywem przewodnim książki. Ba, jest przecież w tytule szóstej części, a poza paroma krótkimi wzmiankami nie dowiadujemy się w filmie o nim zupełnie nic. Na koniec Snape przyznaje, że to on nim jest, ale po tym wszystkim co się działo wcześniej ta informacja w ogóle nie wybrzmiewa tak, jak powinna.

Do tego nie dowiadujemy się praktycznie niczego na temat horkruksów. Nie ma żadnej dyskusji pomiędzy Dumbledorem a Harrym na temat tego, czym mogą być? Jakie przedmioty, artefakty mógł wybrać na nie Voldemort? Skąd je pozyskał? Sprawia to wszystko wrażenie, że w kolejnej części nasi bohaterowie zwyczajnie błądzą po omacku, nie mając w ogóle pojęcia gdzie zacząć i czego szukać.

Tak więc, czy jest tutaj coś dobrego? Jest parę scen, które są świetne i zapadają na długo w pamięć. Ron na eliksirze miłosnym, Harry pod wpływem Felix Felicis, czy też wyprawa Pottera razem z dyrektorem Hogwartu po horkruksa aż do śmierci tego ostatniego. Końcówka jest naprawdę dobra, śmierć Dumbledore’a wzruszająca, ale nie jest to w stanie wynagrodzić wcześniejszej, dość słabej części produkcji. Plus ten fatalny brązowy filtr. Czy tylko mi on przeszkadzał tak bardzo?

harry potter i komnata tajemnic
© 2002 Warner Bros

8. Harry Potter i Komnata Tajemnic

Najdłuższa część filmowej sagi i film, który w większości rankingów, jakie widziałem jest na ostatnim miejscu. U mnie przedostatni, głównie ze względu na to, jak dużym rozczarowaniem był dla mnie Książę Półkrwi.

Komnata Tajemnic swoim tonem jest bardzo zbliżona do Kamienia Filozoficznego, ale to akurat nie powinno dziwić, skoro za dwie pierwsze części odpowiada ten sam reżyser – Chris Columbus. Choć oczywiście nie brakuje tutaj dość mrocznych elementów, biorąc pod uwagę, że to dalej film skierowany jeszcze do młodszego widza. Wypisywane krwią na ścianach hasła, spetryfikowani, ocierający się o śmierć uczniowie czy też finałowa potyczka z bazyliszkiem to nie jest coś, czego spodziewasz się w filmie dla dzieci.

Całość wydaje się jednak chwilami za długa, a akcja zbyt mało dynamiczna i są w filmie momenty, które zwyczajnie nużą, które można było pominąć lub poprowadzić nieco lepiej. Wszystko wynagradza jednak wprost genialny Kenneth Branagh jako Gilderoy Lockhart i aż szkoda, że nie pojawił się choć na chwilę w Zakonie Feniksa, tak jak to miało miejsce w książce oraz cała sekwencja w Komnacie Tajemnic. Ta ostatnia jest zaprojektowana fantastycznie, do tego stopnia, że wyparła moje wyobrażenie o tym miejscu, kiedy czytałem powieść. Cała intryga wokół niej też jest całkiem nieźle skonstruowana rzucając wskazówkami w trakcie, które na końcu dość sprawnie i zgrabnie łączą się w całość.

No i dostajemy również pierwsze spojrzenie na przeszłość Voldemorta i jego historię. Pamiętam, że czytając książkę byłem w niemałym szoku na temat końcowego twistu i podejrzewam, że u większości oglądających film było podobnie.

harry potter i czara ognia 3
© 2005 Warner Bros. Entertainment Inc.

7. Harry Potter i Czara Ognia

Od kilku już lat razem z moimi przyjaciółmi, którzy tutaj razem ze mną współtworzą ten blog, kiedy dyskutujemy na temat Harry’ego Pottera, uważamy, że to jest właśnie ta książka, od której filmy powinny zacząć być dzielone już na dwie części. Czara Ognia objętościowo jest niemal dwa razy dłuższa niż Więzień Azkabanu i to niestety widać.

Doskonale rozumiem, że no nie sposób zmieścić całej treści książki w ponad dwu godzinnym filmie, ale całość można było poprowadzić nieco lepiej, bo tak jak w przypadku Księcia Półkrwi jest stosowanych tutaj tak dużo skrótów, że trzeba sobie pewne rzeczy dość często dopowiadać, co może być trochę konfundujące dla tych, którzy nie zapoznali się wcześniej z adaptowanym materiałem.

Do tego pominięto również kilka wątków, które mają znaczenie na przestrzeni całej sagi, jak finał mistrzostw świata w Quidditchu, którego w ogóle nie pokazano, jak rozłam pomiędzy ministerstwem, a naszymi bohaterami po powrocie Czarnego Pana. Do tego konflikt Harry’ego i Rona nie wybrzmiewa aż tak mocno w filmie, jak w powieści, a Rita Skeeter, która przez swoje artykuły jest momentami motorem napędowym wszystkich konfliktów oraz działań bohaterów jest tutaj mocno niewykorzystana. Najbardziej irytujący jest tutaj jednak momentami Michael Gambon jako Dumbledore, który czasami w ogóle nie zachowuje się jak jego książkowy pierwowzór i mam tu na myśli szczególnie scenę, kiedy pyta Harry’ego, czy wrzucił swoje nazwisko do Czary Ognia. Jedna z najgorszych scen w całej filmowej serii.

Abstrahując jednak od tego wszystkiego całość oglądało mi się o wiele przyjemniej niż to pamiętam z lat wcześniejszych. Sceny z turnieju są tutaj świetnie nakręcone i ukazane, choć do sekwencji ze smokiem mam kilka „ale”, utożsamiałem się niesamowicie z chłopakami, kiedy mieli zaprosić dziewczynę na bal, bo dla mnie też byłoby to największym wyzwaniem w całym Turnieju Trójmagicznym (choć oficjalnie częścią rozgrywek nie było), a końcówka filmu od momentu wejścia do labiryntu jest ukazana niemal perfekcyjnie. Duszny i niepokojący klimat labiryntu plus cała scena na cmentarzu z powrotem Voldemorta zaprezentowane są w tak pomysłowy i oryginalny sposób, że nie można nie przyklasnąć twórcom za to, jak to poprowadzili. Może tylko śmierć Cedrika mogła tutaj wybrzmieć lepiej, gdyby ta postać została zbudowana nieco lepiej na przestrzeni całego filmu, niemniej Ralph Finnes jako Sami-Wiecie-Kto wynagradza tutaj wszystko. Przyprawia o takie ciarki, że nie zdziwiłbym się, gdyby nawiedzał w koszmarach nieco młodszych widzów.

harry potter i kamień filozoficzny
© 2001 – Warner Bros.

6. Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Ten film, pomimo że na liście umieszczony jest trochę nisko, zawsze będzie miał specjalne miejsce w moim serduszku. To właśnie od niego zaczęła się moja przygoda z Harry Potterem, to właśnie ten film wprowadził mnie do tego świata i sprawił, że zostałem już w nim na zawsze, że zaraz na drugi dzień po jego obejrzeniu poleciałem pożyczyć Komnatę Tajemnic, bo wprost nie mogłem doczekać się, żeby się nie dowiedzieć, jakie są dalsze losy Harry’ego, Rona i Hermiony.

Wracając teraz do tego filmu po tylu latach, a widziałem go wcześniej bodajże tylko dwa razy, nie da się nie zauważyć, że nastawione są one bardziej na młodszego widza. I nie, nie ma w tym akurat niczego złego, bo kiedy ja pierwszy raz widziałem Kamień Filozoficzny miałem chyba 14 lat, więc byłem niewiele starszy niż bohaterowie filmu. Teraz jednak z perspektywy czasu dostrzegam kilka wad, które rzutują na całą produkcję. Przede wszystkim dziecięce aktorstwo. Porównajcie sobie Daniela Radcliffe’a z tego filmu, a teraz i jak się rozwijał na przestrzeni całej serii. Niebo a ziemia. I wiem, że od młodych aktorów czasem nie można za dużo wymagać, ale np. jego koledzy z planu wypadają momentami o wiele lepiej.

Bardzo postarzały się również efekty specjalne, szczególnie sekwencje z lataniem na miotle, gdzie CGI jest momentami okropnie, ale to okropnie słabe. Nie można się jednak za to przyczepić do efektów praktycznych i tego, co zostało zaprojektowane i stworzone na potrzeby filmu, ponieważ to broni się bardzo dobrze wraz z upływem czasu. W ogóle jest tutaj kilka takich scen, które do tej pory niesamowicie zapadają w pamięć, jak np. pierwszy widok na Hogwart.

Fakt, jest tutaj dużo ekspozycji, ale to pierwszy film z całej sagi, więc pewne rzeczy trzeba tutaj wyjaśnić i nie sposób tego obejść. Do tego fabuła jest tutaj stosunkowo prosta, a większość dorosłych końcowego twistu fabularnego jest się w stanie bez problemu domyślić, niemniej dla dzieci ten film na początek jest świetnym wprowadzeniem do tego świata i zostania w nim już na zawsze. Przynajmniej dla mnie był czymś takim.

harry potter i insygnia śmierci 2
© 2011 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC.

5. Harry Potter i Insygnia Śmierci, część druga

Przede wszystkim trzeba tutaj zacząć, że to była świetna decyzja, by podzielić film na dwie części. Tak, znajdą się tacy, którzy będą mówić, że to skok na kasę, ale już poprzednia film (Książę Półkrwi) pokazała, że czasem nie da się pójść na skróty. No i dokładnie tak było w przypadku Insygniów, gdyż dzieje się tutaj zbyt wiele istotnych wydarzeń, których zwyczajnie nie można pominąć, bo fabuła bardzo dużo by na tym straciła. 

Druga część to w głównej mierze film akcji, bo dzieje się tutaj naprawdę dużo. Niemniej, co zaskakujące skupia się w zasadzie tylko na dwóch lokacjach i dwóch wydarzeniach. Na wykradnięciu horkruksa z banku Gringotta i na bitwie o Hogwart. I choć niektórzy mogą uważać to za wadę, dla mnie jest to akurat zaletą.

Bardzo dobrze, że niemal wszystkie wątki są tutaj domknięte. Wyjaśnia się w końcu dlaczego Dumbledore tak bardzo ufał Snape’owi, który do końca był jego człowiekiem, a nie sługą Sami-Wiecie-Kogo. Zresztą cała ta sekwencja, w której Harry odwiedza myśli Snape’a w myślodsiewni, w której w końcu dowiaduje się prawdy na temat jego przeszłości, tego, jak ten kochał jego matkę, dlaczego zabił Dumbledore’a jest niesamowicie satysfakcjonująca, bo w końcu dostajemy odpowiedzi na nurtujące nas niemal od samego początku pytania.

Jeśli miałbym się do czegoś tutaj przyczepić, to chyba do ostatecznego starcia pomiędzy Harrym i Voldemortem. Jak cała poprzedzająca to sekwencja zdarzeń w Zakazanym Lesie jest fantastyczna, od Harry’ego udającego się z nim na spotkanie i wywołującego po drodze duchy swoich bliskich (jeden z najbardziej wzruszających momentów na przestrzeni wszystkich ośmiu filmów) po wizytę na dworcu King’s Cross i jego ostatnią rozmowę z Dumbledorem, tak ich ostatni pojedynek pozostawia sporo do życzenia. W książce było to rozwiązane o wiele lepiej, bo w Wielkiej Sali wypełnionej wszystkimi walczącymi, którzy mogli oglądać to ostateczne starcie, a do tego Harry świetnie rozegrał tą ostatnią walkę pod względem psychologicznym zwracając się do Voldemorta jego dawnym imieniem i do tego dając mu na koniec szansę na okazanie skruchy nim ostatecznie go pokonał. Szkoda, że nie zaprezentowano tego podobnie w filmie.

fantastyczne zwierzęta
© 2015 Warner Bros. Entertainment Inc. and Ratpac-Dune Entertainment LLC

4. Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć

No i pierwszy, i w zasadzie też jedyny film na tej liście, który nie jest szczególnie powiązany z główną sagą. I to naprawdę niesamowite, jak Rowling udało się stworzyć osobną historię, w tym samym uniwersum, która nie łączy się niemal w ogóle z innymi częściami, a do tego stoi na własnych nogach. To tylko pokazuje, jak bardzo można eksplorować ten świat, bawić się nim i opowiadać losy innych postaci, nie tracąc niczego z magii tego uniwersum.

Co ciekawe film zrobił na mnie o wiele większe wrażenie, oglądając go przed kilkoma dniami niż w momencie premiery w kinie. Świetny jest przede wszystkim Eddie Redmeyne jako Newt Scamander i to jego takie wyizolowanie względem innych osób. To, jak czuję się lepiej pośród zwierząt przetrzymywanych przez niego w jego magicznej walizce niż wśród ludzi. Zresztą ta pierwsza scena w walizce, kiedy to razem z dopiero co poznanym przez siebie nie-magiem zajmuje się swoimi zwierzętami jest naprawdę cudowna. Widać tak dużą pasję i miłość do tych zwierząt, że w sumie mógłbym oglądać cały film o tym, jak Scamander zajmuje się tymi zwierzętami. A lektorem mogłaby być Krystyna Czubówna.

Zresztą cały motyw odkrywania tego magicznego świata przez Jacoba Kowalskiego jest taką, co prawda nieco mało subtelną, metaforą tego, jak wszyscy ci, którzy kochają ten świat stworzony przez Rowling się w niego po raz pierwszy zagłębiali. Świetne jest też to, jak sam Kowalski jara się tym nowo poznanym światem, jest nim zaintrygowany i z chęcią, by w nim został. Dlatego też jedna z ostatnich z scen w filmie, kiedy musi się pożegnać z pozostałymi bohaterami jest tak wzruszająca. Plus jego relacja z Quennie jest przeurocza.

Co prawda historia mogłaby być lepsza, bo momentami ton filmu zmienia się drastycznie – z humorystycznych scenek z magicznymi zwierzętami, które pouciekały z walizki i grasują na ulicach Nowego Jorku w poważne, momentami dość brutalne sceny z zabijaniem i przemocą domową w tle. I to może wybijać nieco z rytmu. Niemniej jak na pierwszy spin off w serii wyszło bardzo, bardzo dobrze i zwyczajnie nie mogę się doczekać kolejnych części. Plus Colin Farrell był świetny i aż szkoda, że jego jako aktora, bo jako postać będzie, nie zobaczymy w kolejnych częściach cyklu.

harry potter i insygnia śmierci 8
© 2010 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC.

3. Harry Potter i Insygnia Śmierci, część pierwsza

To chyba moje największe zaskoczenie na tej liście, bo film widziałem dopiero drugi raz i nie spodziewałem się, że był/będzie aż tak dobry. Ta część w porównaniu do drugiej jest dużo bardziej spokojna, wyważona. Skupia się na naszej trójce głównych bohaterów i na ich relacjach pomiędzy nimi, na tej ich beznadziejnej misji, z którą przyszło im się zmierzyć. Film świetnie ukazuje, jak nasi bohaterowie są odizolowani, pozostawieni sami sobie, zdani tylko na siebie, nie mogąc liczyć, ale też i nie chcąc, na pomoc innych czarodziejów, szczególnie członków Zakonu Feniksa.

Do tego cała trójka gra tutaj bardzo dobrze i świetnie przekazują emocje, jakie targają nimi na ekranie. Jak zmieniają się pod wpływem horkruksa, którego muszą przy sobie nosić i który gdzieś tam po cichu oddziałuje inaczej na każde z nich. Na jednych mocniej, na drugich trochę mniej. Jak ta cała beznadziejna misja wpływa na ich przyjaźń. Jak ich rozdziera i zmusza do rzeczy, których normalnie nigdy by nie zrobili, powiedzieli.

Ten cały niepokój i towarzyszące bohaterom napięcia ustępuje tylko w dwóch miejscach. W tej fantastycznej scenie tańca pomiędzy Harrym i Hermioną, gdzie choć na chwilę zapominają o swojej przygnębiającej sytuacji oraz w momencie, w którym Ron niszczy medalion i w zasadzie po raz pierwszy od Kamienia Filozoficznego mierzy się ze swoimi demonami, które trapią go przez całe dotychczasowe życie.

Nie brak tu jednak wad, bo np. śmierć Zgredka, która była prawdziwym wyciskaczem łez w ostatnim tomie (do tej pory jak to czytam oczy mi się pocą) tutaj nie ma aż takiego wydźwięku. Zwyczajnie dlatego, że skrzat na przestrzeni całej serii pojawia się chyba tylko w Komnacie Tajemnic i widzowi zwyczajnie trudno się zżyć z jego losem, nie ma z nim aż takiej więzi emocjonalnej, jak czytelnicy.

harry potteri zakon feniksa 3
© 2007 Warner Bros. Entertainment Inc.

2. Harry Potter i Zakon Feniksa

To dość niespodziewane, że książka, która ze wszystkich jest najdłuższa została tak świetnie zaadaptowana, pomijając te wątki, które naprawdę nie są aż tak istotne dla całej fabuły i które można było porzucić bez mrugnięcia okiem, a zawężając się do tych najistotniejszych wydarzeń. Scenarzyści odegrali tutaj kawał dobrej roboty, wiedząc dokładnie, czego potrzebują, aby opowiedzieć dobrą historię, a co mogę bez większego problemu pominąć.

Prym wiedzie tutaj przede wszystkim Daniel Radcliffe, dla którego jest to chyba najlepszy występ na przestrzeni wszystkich filmów. Czuć, że wydarzenia z poprzedniej części (śmierć Cedrika) odbiły się na nim. To już nie jest świat dzieci. Ta granica została już przekroczona i trzeba teraz poradzić sobie z tą bardziej dorosłą stroną, z tym zagrożeniem czyhającym gdzieś na zewnątrz. Plus świetnie gra w momentach, w których Czarny Pan jest w jego umyśle. Są dokładnie tak niepokojące, jak można by się tego było spodziewać.

No i cała sekwencją z Armią Dumbledore’a, gdzie uczniowie potajemnie i w ukryciu uczą się zaklęć i zaczynają swoją małą rebelię, na której czele staje właśnie Harry jest świetnie przedstawiona. W bardzo sprawny, bez zbędnego przedłużania, a do tego w całkiem humorystyczny sposób, biorąc pod uwagę, że Filch, jak i później Brygada Inkwizycyjna z Malfoyem na czele starają się ich zdemaskować. Do tego Harry znalazł w końcu coś, poza Quidditchem oczywiście, w czym jest naprawdę dobry i możemy obserwować jak świetnym jest nauczycielem i mentorem dla reszty swoich kolegów i koleżanek.

Nie sposób też nie wspomnieć tutaj o Dolores Umbridge, którą rewelacyjnie gra tutaj Imelda Stauton. Wszyscy, ale to absolutnie wszyscy nienawidzą Dolores Umbridge. I niektórzy nawet bardziej niż samego Czarnego Pana. I w sumie momentami nie sposób się z nimi nie zgodzić, bo większość jej działań wywołuje tak dużą frustrację w widzach czy też znającym ją wcześniej z książek czytelnikach, że zwyczajnie wszyscy życzą jej najgorszego.

No i na koniec moja absolutnie ulubiona scena na przestrzeni całej sagi, czyli pojedynek dwóch najpotężniejszych według Grzegorza (tutaj macie link do jego rankingu) czarodziejów w tym świecie. Voldemort vs Dumbledore. Cała ta sekwencja jest niemal bezbłędna. Mamy dwóch dorosłych mega kozackich magów stających naprzeciwko sobie i całość wygląda przecudownie. To już nie jest tylko wypowiadanie formułek czarów przeciwko sobie, ale również wykorzystywanie terenu, na którym się znajdują, by pokonać swojego przeciwnika, jak dyrektor Hogwartu zamykający Sami-Wiecie-Kogo w wodnej kuli. Zresztą co ja wam będę opowiadał. Zobaczcie sami.

Nie jest jednak tak, że ten film uchronił się od błędów. Bo choć cała walka pomiędzy członkami Zakonu Feniksa a Śmierciożercami jest nakręcona fantastycznie, tak śmierć Syriusza jest moim zdaniem przedstawiona okropnie. Nie dość, że nie podoba mi się projekt kurtyny, to została ona odarta ze swojej tajemnicy. W książce Syriusz za nią wpadł i już nie wrócił pozostawiając szereg pola do interpretacji, czym owa kurtyna może być, bo Rowling jeśli mnie pamięć nie myli nigdy tego do końca nie wyjaśniła. Tutaj dostaje po prostu promieniem śmierci prosto w pierś (Avada Kedavra) od Belatriks Lestrange, więc jak miał od tego nie zginąć? Poza tym sama rozmowa Dumbledore’a z Harrym na temat przepowiedni i tego jak złączone są losy tego ostatniego z Czarnym Panem mogła być trochę dłuższa i rozjaśniająca więcej widzom.

harry potter i więzień Azkabanu 2
© 2005 Warner Bros. Ent.

1. Harry Potter i Więzień Azkabanu

No i na koniec mój absolutny nr 1. Nie tylko jeśli chodzi o filmy, ale również o książki. Ta część różni się diametralnie od dwóch poprzednich. Od razu widać, że ktoś inny siedzi na stołku reżysera i aż szkoda, że Alfonso Cuaron mógł nakręcić tylko jedną część z całego cyklu. Chętnie zobaczyłbym takiego Księcia Półkrwi pod jego batutą.

Całość przestaje też być już historią dla dzieci, a wchodzi w bardziej dojrzałe, mroczne pole. Ma niepokojący, momentami duszny klimat i widz ma cały czas poczucie o czającym się też gdzieś tam w tle zagrożeniu. To również świetna tranzycja do kolejnych części, które już cały czas będą utrzymywane w podobnym tonie. Do tego Cauron świetnie prowadzi przede wszystkim młodych aktorów, którzy prezentują się na ekranie o niebo lepiej niż w poprzednich częściach. Poziom ich gry podniósł się tutaj o kilka poprzeczek w porównaniu do Kamienia Filozoficznego i Komnaty Tajemnic. 

Sam świat jest zresztą zaprezentowany tutaj zupełnie inaczej, mniej teatralnie. Najlepiej jednak zaprojektowani są sami dementorzy. Mają przerażający wygląd, a scena w pociągu, w której pojawia się po raz pierwszy od razu wzbudza w nas trwogę. Od razu czujemy to samo, co bohaterowie – ulatniające się z nas szczęście i radość, i w te kilka chwil wiemy już, że dementorzy, choć teoretycznie mają być sprzymierzeńcami, stanowią poważne niebezpieczeństwo z pogranicza naprawdę czarnej magii.

W końcu mamy też do czynienia z realnym zagrożeniem w postaci zbiegłego z Azkabanu Syriusza Blacka. To już nie jest czający się gdzieś tam w oddali Voldemort, a ktoś, kto przynajmniej według naszej początkowej wiedzy od pierwszych scen stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla naszego głównego bohatera.

Nie mogę też nie wspomnieć o samym finale, w którym Harry po raz pierwszy rzuca zaklęcie Patronusa, a ten w końcu przybiera cielesną formę i odgania tych wszystkich dementorów. To jak i obserwowanie wydarzeń z różnych perspektyw po cofnięciu się w czasie, a dobrych historii o cofaniu się w czasie nigdy za mało, jest niesamowicie satysfakcjonujące.

No i to by było na tyle. Tak wygląda mój ranking filmów z uniwersum Harry’ego Pottera i tak jak pisałem na początku, to mój ranking, więc jeśli kogoś z was wygląda zupełnie inaczej to w porządku. Po prostu napiszcie jak wygląda wasza. Komentarze są do waszej dyspozycji.

 

4 myśli na temat “Ranking filmów z uniwersum Harry’ego Pottera

  1. Tylko Tobie przeszkadza brązowy filtr w Księciu Półkrwi. To zdecydowanie najlepszy film. Wątki romantyczne odnoszą się do nastoletniego wieku bohaterów i są ciekawe; bardzo podobają mi się przedstawione tam intrygi podwójnego agenta pół-krwi oraz sprytne poświęcenie się Dumbledore’a. Także wprowadzenie dorastającego Harry’ego w świat tropienia horkruksów, w dorosłe niebezpieczne rozgrywki, przygotowanie do przejęcia samodzielnej inicjatywy. 10/10.

    Polubienie

  2. Mój ranking: (bez Fantastycznych Zwierząt)
    8. Harry Potter i Książę Półkrwi
    7. Harry Potter i Czara Ognia
    6. Harry Potter i Komnata Tajemnic
    5. Harry Potter i Kamień Filozoficzny
    4. Harry Potter i Insygnia Śmierci część druga
    3. Harry Potter i Więzień Azkabanu
    2. Harry Potter i Zakon Feniksa
    1. Harry Potter i Insygnia Śmierci część pierwsza

    Polubienie

  3. Mój ranking: (bez Fantastycznych Zwierząt)
    8. Harry Potter i Książę Półkrwi
    7. Harry Potter i Czara Ognia
    6. Harry Potter i Komnata Tajemnic
    5. Harry Potter i Kamień Filozoficzny
    4. Harry Potter i Insygnia Śmierci część druga
    3. Harry Potter i Więzień Azkabanu
    2. Harry Potter i Zakon Feniksa
    1. Harry Potter i Insygnia Śmierci część pierwsza

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s