fffff

Kochacie świat Harry’ego Pottera? Głupie pytanie, no pewnie, że kochacie. Uniwersum wykreowane przez J.K. Rowling należy z kolei do moich ulubionych (a uwierzcie mi, konkurencja w tym temacie należała do sporych). Dlatego też,  gdy pewnego wieczoru zacząłem się zastanawiać nad tym, kto w tym całym świecie był najpotężniejszy, od razu wpadł mi do głowy pomysł, by przygotować specjalny ranking. No bo niby dlaczego nie? Zaopatrzony w wiedzę własną, a także kilka stron notatek, planów i całej masy różnych argumentów za/przeciw, zabrałem się za pisanie.

Dla jednych Harry Potter to zwykła bajeczka o chłopcu, który potrafił czarować, dla innych to posłaniec samego szatana (czytany wspak przy pełni księżyca podobno otwiera piekielne bramy i powoduje kwaśnienie mleka w lodówce). Dla mnie to jednak opowieść o przyjaźni, wartościach, których warto się w życiu trzymać, a przy tym świetna przygoda, która pozwala oderwać się na jakiś czas od problemów realnego świata. Przy tym wszystkim nie należy jednak zapominać o magii, a więc tym, co oplata cały świat Rowling niczym gęsto tkana pajęczyna. Kto się w niej najlepiej poruszał? Kto dysponował największą mocą? Z kim najbardziej liczyli się inni, nieco mniej utalentowani (leniwi?) i posiadający skromniejsze magiczne zdolności czarodzieje?

Zanim przejdziemy do sedna tego tekstu, a więc samego rankingu – jedna drobna uwaga. To że ktoś w poniższej klasyfikacji zajmuje jakieś miejsce, to kwestia mojego widzimisie i oceny tego, co wiem o świecie Harry’ego Pottera. Nie musicie się zgadzać z poszczególnymi lokatami, a także tym, że ktoś na liście się znalazł (lub nie). Oczywiście, całość postarałem się ująć jak najrzetelniej, choć przy okazji nie zamierzałem stronić od swoich prywatnych sympatii. Wiadomo, „kwiatków” tego typu co: „Trzecim najpotężniejszym czarodziejem całego uniwersum był bez dwóch zdań Seamus Finnigan”, obawiać się nie musicie, ale możliwe, że kilka zaskakujących wyborów się pojawi.

Wszelkiego rodzaju rankingi, to także rzecz jasna idealna furtka do dyskusji, dlatego zanim przejdziecie do lektury zasadniczej części tekstu, zachęcam Was do tego, byście podzielili się w komentarzach swoimi typami.

Dobra, tyle tytułem (dość przydługiego, wiem, ale kocham pisać – nic z tym już nie zrobię) wstępu. Czas na ranking:

LUMOS!

1118full-harry-potter-and-the-prisoner-of-azkaban-screenshot
@Warner Bros

10. Remus Lupin

Obszarpany i niedbały strój oraz zmęczona twarz – niech to nikogo zwiedzie. Remus Lupin był bez wątpienia jednym z najpotężniejszych i najbardziej utalentowanych czarodziejów w świecie Harry’ego Pottera. Dało się to poznać już podczas jego lat spędzonych w Hogwarcie, kiedy to wraz z Syriuszem, Jamesem i Peterem stworzył Mapę Huncwotów. W wieku pięciu lat został pogryziony przez Fenrira Greybacka i stał się wilkołakiem, co sprawiło, że późniejsza ostrożność i zdolność przewidywania stała się jednym z jego znaków rozpoznawczych. Wyważony w swoich sądach, odważny i gotowy do poświęcenia wyższej sprawie. Jeden z najbardziej zaufanych ludzi Albusa Dumbledora (sam też nigdy w niego nie zwątpił). To właśnie on nauczył Harry’ego zaklęcia Patronusa na trzecim roku i to on skłonił Syriusza, by opowiedział swojemu chrześniakowi, o co dokładnie chodziło w aferze z Glizdogonem.

Podczas obu wojen czarodziejów, Lupin był aktywnym członkiem Zakonu Feniksa (nigdy nie bał się przyjmować nawet tych najbardziej niebezpiecznych misji, jak choćby przeniknięcie do świata wilkołaków, gdzie mógł natrafić na samego Greybacka. Jego nastawienie zmieniło się w późniejszym etapie ciąży Tonks), a w 1993 roku Dumbledore zaproponował mu stanowisko nauczyciela obrony przed czarną magią, które piastował przez okrągły rok. Remus brał udział w bitwie w Departamencie Tajemnic, gdzie poradził sobie z Lucjuszem Malfoyem,  w starciach pod Wieżą Astronomiczną, a także w Bitwie o Hogwart, gdzie ostatecznie zginął z ręki Antonina Dołohowa. Lupin był także jednym z członków eskorty Harry’ego Pottera podczas jego ewakuacji do Nory i mimo ataku ze strony samego Severusa Snape’a, który rani George’a zdołał utrzymać jednego z bliźniaków na miotle i dowieźć go bezpiecznie, choć nie w jednym kawałku do domu.

Pomijając wszystkie zasługi jakie Remus Lupin oddał zakonowi i jak bardzo się przysłużył w walce z Czarnym Panem, nie wolno zapominać o jego umiejętnościach i wiedzy. A warto przypomnieć, że był on specjalista od obrony przed czarną magią i niebezpiecznymi stworami. Zdecydowanie mój ulubiony nauczyciel tego przeklętego przedmiotu w Hogwarcie i jedna z topowych postaci w całej serii.

9. Antonin Dołohow

Niezwykle utalentowany i niezwykle niebezpieczny. Jeden z zaufanych ludzi samego Lorda Voldemorta, czołowy Śmierciożerca i wielokrotny morderca.  To m.in. z jego ręki zginęli bracia Molly Wesley – Fabian i Gideon.

Jako czarodziej czystej krwi podzielał zdanie Czarnego Pana o konieczności eliminowania tych, którzy „brukają” świat magii kontaktami z muglami. Specjalizował się w torturowaniu i nigdy nie wyrzekł się Voldemorta, nawet wtedy, gdy został skazany na dożywocie w Azkabanie po pierwszej wojnie czarodziejów.

Podczas drugiej wojny Dołohow brał udział w Bitwie w Departamencie Tajemnic, gdzie trafił Hermionę nieznanym zaklęciem, złamał różdżkę Neville’a Longbottoma, a także ranił w walce samego Alastora Moody’ego, najlepszego aurora w historii (choć już wtedy na emeryturze). Najwierniejszy (oddaniem Czarnemu Panu prześcigała go chyba jedynie Bellatrix Lestrange) sługa Lorda Voldemorta walczył z Hermioną, Ronem i Harrym w londyńskim Luchino Caffe, gdzie został oszołomiony przez dziewczynę. Trio podjęło następnie decyzję o wymazaniu mu pamięci.

Antonin Dołohow wziął udział w Bitwie o Hogwart, podczas której zamordował Remusa Lupina. Po wznowieniu walk stanął naprzeciwko Filiusa Flitwicka i został zabity.

descubra-seu-patrono-harry-potter-760x428
@Warner Bros

8. Harry Potter

Ok, wielu z was się pewnie teraz popuka po głowach i zapyta „Hola hola drogi panie, Harry Potter na ósmym miejscu?” Dlatego od razu uprzedzę, że uważam głównego bohatera całej serii za niezwykle utalentowanego czarodzieja, kogoś z naprawdę sporym potencjałem, charakternego Gryfona i szybko przyswajającego wiedzę magiczną ucznia.

Dlaczego więc, tylko ósma lokata? Bo tak, i koniec.

Nie no, tak na poważnie rzecz biorąc, to poza wszystkim talentami Pottera i jego zdolnością wychodzenia cało nawet z najgorszej opresji, nie można uciec od faktu, że w bardzo wielu przypadkach mógł on liczyć na potężne wsparcie. Praktycznie od początku serii Harry znajdował się pod opieką Albusa Dumbledora (czyli wiadomo, tego, kogo Sami Wiecie Kto obawiał się najbardziej). Od pierwszego roku w Hogwarcie Harry mógł również liczyć na wsparcie i bezinteresowną pomoc swoich najlepszych przyjaciół, a więc Rona i Hermiony. Murem za nim stali także członkowie rodziny Wesley’ów, a później Gwardia Dumbledore’a i Zakon Feniksa. A kiedy w końcu zdarzało mu się zostać samemu, bez żywych sojuszników przy boku – jak choćby wtedy, gdy świstoklik przeniósł go na cmentarz, gdzie przyszło mu się zmierzyć z odrodzonym Voldemortem – wtedy z pomocą przyszło mu zjawisko, które bliżej znamy pod nazwą Priori Incantatem (tu chyba tłumaczyć nie trzeba, bo to potterowska podstawówka).

Oczywiście, nie można Potterowi odmówić, że zmagał się wieloma trudnościami i miał mnóstwo okazji, by się wykazać. Świetnie sobie radził z obroną przed czarną magią, był niezwykle utalentowany, jeśli chodzi o latanie na miotle i pojedynki, a także zdołał przebrnąć w całości przez wszystkie zadania Turnieju Trójmagicznego (tu jak wiadomo także nie obeszło się bez małej pomocy i kilku wskazówek). Już na trzecim roku nauki w Hogwarcie potrafił wyczarować prawdziwego, cielesnego Patronusa, a następnie, nadal jako uczeń odeprzeć penetrację swojego umysłu przez samego Voldemorta i zablokować próbę wtargnięcia za pomocą legilimencji przez Snape’a.

7. Minerwa McGonagall

Przyznam się szczerze, że dość długo zastanawiałem się nad tym, czy prawa ręka Albusa Dumbledora nie zasłużyła sobie na wyższe miejsce w rankingu. Moje rozterki nie były jednak przypadkowe, ponieważ bez dwóch zdań mówimy o jednej z najpotężniejszych postaci w całym uniwersum Harry’ego Pottera i niech wygląd poczciwej staruszki was w tym miejscu nie zwiedzie. Minerwa McGonagall był mistrzynią transmutacji, jednej z najtrudniejszych i najbardziej złożonych sztuk magii, a oprócz tego – co w świecie czarodziejów wcale nie było taką częstą sprawą – była animagiem.

Podczas wydarzeń, które mogliśmy śledzić w „Zakonie Feniksa”, to właśnie McGonagall odważnie stawiała czoła Dolores Umbrige i to ona stanęła w obronie Hagrida, który został zaatakowany przez pracowników ministerstwa. Bez żadnego ostrzeżenia uderzyły w nią aż cztery zaklęcia oszałamiające, co przypłaciła pobytem w Szpitalu Św. Munga. Dwukrotnie wstępowała do zakonu i aktywnie walczyła z Czarnym Panem. Uczestniczyła w bitwie po zdarzeniach na Wieży Astronomicznej, a po śmierci Dumbledora przejęła jego obowiązki, by – a to było zawsze jej głównym celem – zapewnić uczniom bezpieczeństwo.

Przed bitwą o Hogwart to właśnie McGonagall koordynowała akcją zabezpieczenia zamku i sprawiła, że (sławne Piertotum Locomotor) ten zaczął bronić sam siebie i wszystkich w nim zabranych. W Wielkiej Sali stoczyła walkę z Severusem Snapem, która zakończyła się ucieczką dyrektora, a podczas bitwy o szkołę stawiała czoło – razem z Kingleyem Shackleboltem i Horacym Slughornem – samemu Voldemortowi. Jej magiczne umiejętności były absolutnie nie do przecenienia, o czym świadczą także zdolność do magii niewerbalnej, jak choćby wtedy, gdy związała niewidzialnym lasso rodzeństwo Carrowów, czy też umiejętność wyczarowania aż trzech Patronusów na raz, co – choć moja pamięć jest zawodna – wydarzyło się tylko raz w książkach Rowling.

6. Bellatrix Lestrange

Jedni ją kochają, inni nienawidzą. Jedno jest pewne, obok takiej postaci jak Bellatrix nie można przejść obojętnie. Z moich wielu rozmów o uniwersum Harry’ego Pottera mogę jednak wysnuć śmiały wniosek, że często jest ona niedocenia, a wielu ludzi spogląda na nią przez prymat szalonej kreacji Heleny Bohnam-Carter z filmowych adaptacji. Przyznam się szczerze, że uwielbiam to, w jaki sposób Bellatrix została przedstawiona na dużym ekranie, ale byłbym jeszcze bardziej kontent, gdyby ukazano ją w dużo mroczniejszy sposób. To jednak w tej chwili nieważne.

Liczy się za to fakt, że Bellatrix Lestrange była bez wątpienia najbardziej zdeterminowanym, najbardziej oddanym i – a co mi tam, zaryzykuje – najbardziej utalentowanym i potężnym poplecznikiem Czarnego Pana. Nie może to jednak dziwić, ponieważ jak sama stwierdziła, to właśnie Voldemort uczył ją sztuk czarnomagicznych. Nigdy nie wahała się przed użyciem zaklęć niewybaczalnych, a szczególne mistrzostwo osiągnęła w torturowaniu, o czym bardzo boleśnie przekonali się Frank i Alicia Longbottomowie, czy chociażby Hermiona, która padła jej ofiarą w Dworku Malfoy’ów.

Co ciekawe, sama potrafiła się wyzwolić spod działania klątwy Cruciatus, czego mogliśmy się dowiedzieć podczas Bitwy w Ministerstwie, kiedy tego zaklęcia użył wobec niej sam Harry Potter.

Bellatrix była całkowicie oddana swojemu mistrzowi i chociaż momentami wydawała się być denerwująca i nieznośna, to można było odnieść wrażenie, że Czarny Pan darzy ją sporym szacunkiem (o ile to nie było zbyt odległe dla Voldermorta uczucie). Brała udział w obu wojnach czarodziejów, odpowiadała m.in. za morderstwa Syriusza Blacka oraz Nimfadory Tonks i to właśnie jej Czarny Pan powierzył czarkę Helgi Hufflepuff na przechowanie. Jak wiadomo horkruks długo znajdował się w ukryciu w skarbcu Lestrange’ów w Banku Gringotta, jednak ostatecznie został wykradziony przez Harry’ego, Rona i Hermionę.

Długo się zastanawiałem, czy szóste miejsce powinno przypaść Bellatrix czy  Minerwie McGonagall, jednak ostatecznie (po całym tygodniu namysłu) doszedłem do wniosku, że znajomość potężnej czarnej magii, ogromna zajadłość, oddanie i nieprawdopodobne okrucieństwo sprawiają, że to właśnie Bella zasłużyła sobie na miano czarownicy nr 1 w świecie Pottera, mimo tego, iż w trakcie Bitwy o Hogwart została zabita przez Molly Wesley.

5. Alastor Moody

Kiedyś usłyszałem stwierdzenie, że Alastor Moody to taka jednoosobowa armia i kiedy zacząłem się na nowo zagłębiać w jego postać, to doszedłem do wniosku, że trudno znaleźć trafniejsze stwierdzenie na opisanie „Szalonookiego”.

Ile to razy w książkach mogliśmy przeczytać, że Moody to najwybitniejszy auror w historii? Człowiek, który wytropił i osadził w Azkabanie niezliczoną liczbę Śmierciożerców, tracąc przy tym kilka ważnych części ciała (noga, oko i kawałek nosa). Oprócz ogromnej determinacji i zajadłości, z którą zwalczał czarną magię, Moody był przy okazji niezwykle potężnym czarodziejem i praktycznie żadna dziedzin magii nie była mu obca. Doskonale radził sobie z zaklęciami, urokami, transmutacją, eliksirami i oczywiście obroną przed czarną magią, gdzie uchodził za prawdziwego eksperta. Zaklęcie ochronne, które nałożył na dom przy Grimmuald Place 12 nie zostało złamane nawet po jego śmierci, a warto dodać, że specjalizował się również w magii niewerbalnej i znał niezwykle skomplikowane zaklęcie kameleona, które pozwalało na bycie niewidzialnym bez konieczności zakładania pelerynki niewidki.

Moody był członkiem Zakonu Feniksa i jednym z najważniejszych czarodziejów w całej organizacji. To właśnie on stał na czele straży, która eskortowała Pottera do domu na GM12 i to on dowodził ewakuacją Harry’ego do Nory. Podczas Bitwy Siedmiu Potterów „Szalonooki” poniósł śmierć, zostając trafiony zaklęciem w twarz przez samego Czarnego Pana. Warto dodać, że Voldemort doskonale zdawał sobie sprawę z siły Moody’ego i uważając, że to właśnie on będzie eskortował prawdziwego Harry’ego, poleciał właśnie za nim.

Podczas walki w Departamencie Tajemnic, Moody został zraniony przez Antonina Dołohowa, a przed rozpoczęciem czwartego roku nauki Harry’ego Pottera w Hogwarcie, został porwany przez Barty’ego Croucha Jr i przez wiele miesięcy był więziony w magicznej skrzyni. Zawsze czujny, zawsze ostrożny i szalenie niebezpieczny,  chociaż nigdy okrutny – właśnie tak opisał go Syriusz Black.

Skoro więc Alastor Moody była tak silny w wieku emerytalnym, to można sobie wyobrazić, że w jego najlepszych latach niewielu było czarodziejów zdolnych do stawienia mu czoła.

4. Severus Snape

O tym, kim był Snape można się rozwodzić całymi godzinami. To bez dwóch zdań jedna z najbardziej tajemniczych i niejednoznacznych postaci całego uniwersum. Podwójny agent, romantyk o złamanym sercu, pomiatany przez rówieśników uczeń, no i w końcu ekspert w dziedzinie eliksirów. Przy tym wszystkim nie można jednak zapominać, że Severus Snape był prawdziwym mistrzem magii, i nie mówimy tu wyłącznie o umiejętności mieszania kolorowych cieczy w cynowym kociołku. O nie, nic bardziej mylnego.

Snape już w latach szkolnych bardzo pilnie przykładał się do zgłębiania tajników magii i był w tym na tyle dobry, że zaczął wymyślać własne zaklęcia, a także ulepszać receptury niektórych eliksirów, przecierając w ten sposób zupełnie nowe ścieżki i udowadniając, że w tym temacie nie ma sobie równych. Pamiętajmy, wszystko to miało miejsce w czasach jego wczesnej młodości, kiedy większość uczniów Hogwartu myślała o psotach i zabawie, a nie o budowaniu swojej magicznej pozycji.

Odrzucony Snape, świadomy tego, że jest czarodziejem półkrwi, dążył jednak do perfekcji i w kilku dziedzinach na pewno ją osiągnął. Oprócz tak dobrze znanych eliksirów, specjalizował się również w zaklęciach, urokach, oklumencji (tu był mistrzem) i legilimencji.  Ze względu na swoją przeszłość, miał także spore rozeznanie w dziedzinie czarnoksięstwa, co sprawiało, że przez lata odmawiano mu posady nauczyciela obrony przed czarną magią. Potrafił latać bez użycia miotły (zaklęcie to wymyślił sam Czarny Pan), choć Dawid ma co do tego inne zdanie i możecie przeczytać o tym w jego teorii na temat Snape’a, a także biegle poruszał się w obszarze magii niewerbalnej.

Na zlecenie Albusa Dumbledora odgrywał rolę szpiega w obozie Voldemorta i był członkiem Zakonu Feniksa, gdzie jednak nie cieszył się zbytnią popularnością i zaufaniem, podobnie zresztą jak w drużynie Śmierciożerców.

Swoje zadanie podwójnego agenta odgrywał do samego końca, ani przez moment nie zdradzając się przed Voldemortem. To właśnie on – na polecenia samego Dumbledora – zabił i tak już umierającego dyrektora podczas wydarzeń na Wieży Astronomicznej, a wcześniej przez rok przedłużał jego życie za pomocą specjalnych mikstur. Dzielny i odważny, a przy tym niezwykle potężny.

021015_HarryPotter_SeverusSnape-970x545
@Warner Bros

3. Gellert Grindelwald

Na długo przed wkroczeniem na scenę Lorda Voldemorta, to właśnie Grindelwald był uważany za najpotężniejszego czarnoksiężnika  w historii. Podobni jak Tom Riddle, młody Gellert także zaczynał snuć swoje plany o potędze bardzo wcześnie, bo już w czasach szkolnych.  Z książek wiemy, że Grindelwald został wyrzucony z Durmstrangu na szóstym roku za bardzo niebezpieczne eksperymenty. O skali tego praktyk niech świadczy fakt, że wspomniana szkoła była bardzo elastyczna, jeśli chodzi o ścieżkę czarnej magii i pozwalano w niej na dużo więcej niż w chociażby w Hogwarcie, gdzie ta sztuk była całkowicie zakazana.

Grindelwald nie mógł się pogodzić z tym, że to czarodzieje – pomimo swojej mocy – muszą się obawiać ludzi niemagicznych i żyć przed nimi w ukryciu. Jego celem było podporządkowanie ich sobie – słynne „dla większego dobra” i chociaż Albus Dumbledore początkowo snuł te plany razem ze swoim przyjacielem, to w końcu zaczął dostrzegać tkwiące w nim zło i realne pobudki, które kierowały młodym Gellertem. Ten już w Durmstrangu zaczął interesować się Insygniami Śmierci i w końcu udało mu się zdobyć jedno z nich, a mianowicie Czarną Różdżkę, która sprawiła, że był niepokonany… do czasu.

Jego dobre relacje z Dumbledorem (Grindelwald sprowadził się do Doliny Godryka, gdzie zamieszkał z Bathildą Baghstot) popsuły się po słynnej walce, w której oprócz Albusa i Gellerta udział brał również Aberforth, a w której zginęła siostra Dumbledorów – Ariana. Po tym zdarzeniu Grindelwald zbiegł i ponownie spotkał Albusa dopiero przy okazji ich pamiętnej walki. Co ciekawe, Dumbledore bardzo długo się ociągał z podjęciem rękawicy i dopiero po licznych namowach czarodziejskiej społeczności postanowił stawić czoło dawnemu przyjacielowi. Mimo przewagi Czarnej Różdżki, Grindelwald przegrał i został zesłany do Nurmengardu, więzienia, które sam stworzył dla swoich wrogów.

Nie ukrywam, że także przy ustalaniu składu podium miałem nie lada orzech do zgryzienia. Przekopując się jednak przez pół internetu, dziesiątki podań o Grindelwaldzie oraz rzecz jasna książkach Rowling, doszedłem do wniosku, że zasłużył on na trzecie miejsca na liście. Gellert siał w swoim najlepszym czasie postrach w sporej części Europy, ale można zakładać, że było to spowodowane tym, że Dumbledore tak bardzo się ociągał z wyjściem mu w pole. Co więcej, kiedy już obaj czarodzieje się starli, wygrał Albus, mimo tego, że jego przeciwnik dysponował niezwykle potężnym artefaktem, jakim bez wątpienia była Czarna Różdżka.  Grindelwald nigdy również nie zaszedł tak daleko na drodze do nieśmiertelności jak Voldemort i chociaż nie dał mu się złamać podczas wizyty w Nurmengardzie, nie pozwolił wedrzeć się do swojego umysłu i nie zdradził prawowitego właściciela różdżki, nazywają przy okazji Voldemorta po imieniu, to oceniam, że większą potęgą dysponował jednak Tom Riddle. Zdaje się to potwierdzać miejsce, które każdy fan uniwersum Rowling powinien mieć w serduchu, a więc „Pottermore”, gdzie to właśnie Voldermort został określony mianem największego czarnoksiężnika wszech czasów.

Momentem zawahania było przypomnienie sobie słów Dumbledora, który podczas jednej z rozmów z Harrym powiedział, że Grindelwald w czasach swojej świetności dysponował potęgą, o której Voldemort mógł jedynie pomarzyć. Wiadomo, In Dumbledore We Trust, ale w tym wypadku postanowiłem się kierować własnymi przekonaniami.

2. Lord Voldemort / Tom Riddle

Jako słowo się rzekło, największy i najpotężniejszy czarnoksiężnik wszechczasów, a w „Czarze Ognia” nazwany czarnoksiężnikiem stulecia. Potomek samego Salazara Slytherina, ten który doszedł na drodze w kierunku nieśmiertelności dalej niż ktokolwiek przed nim. Zdolny do największych okrucieństw, brzydzący się złą krwią i nie wybaczający. Przekonał się o tym jego ojciec mugol, którego Tom Riddle zabił za to, że ten w przeszłości porzucił jego matkę.

Już w młodości Tom przejawiał spore magiczne zdolności, a podczas lat spędzonych w szkole należał do absolutnie najlepszych uczniów. Wróżono mu wielką karierę, jednak wszyscy dobrze wiemy, którą ścieżkę wybrał.

Potrafił podporządkowywać sobie ludzi, zjednoczył wokół siebie grupę wiernych i oddanych sług, którzy go podziwiali, a przy okazji odczuwali strach. Lubował się w zadawaniu bólu, a także chełpieniu się swoimi zdolnościami. Jeszcze w czasach szkolnych opracował plan znalezienia recepty na życie wieczne, który zaczął realizować po opuszczeniu murów Hogwartu. Zdołał stworzyć kilka horkruksów, co przypłacił deformacją swojego ciała (wysoka cena za rozszczepienie duszy). Po dojściu do potęgi i przybraniu imienia Lord Voldemort, udało mu się okryć świat czarodziejów pierwszym mrokiem, podczas którego wraz ze swoimi Świerciożercami mordował i torturował, co doprowadziło do wygaśnięcia linii kilku znanych rodów w Wielkiej Brytanii. Przez lata pozostawał bezkarny, a człowiekiem, który był zdolny do organizacji oporu przeciwko Czarnemu Panu był Albus Dumbledore, a więc jedyna osoba, której Tom Riddle zawsze się bał i jedyna, przed którą czuł respekt. Voldemort był mistrzem zaklęć i uroków, a także nie miał sobie równych w dziedzinie legilimencji. Wiadomo, że „zabawa” umysłami ofiar była jedną z jego ulubionych rozrywek, co zazwyczaj kończyło się w taki sposób, że torturowani błagali go o śmierć.

Jego potęga załamała się po odbiciu śmiertelnego zaklęcia od Harry’ego Pottera, jednak Voldemort wrócił, by okryć świat czarodziejów drugim mrokiem, tym razem dysponując większą wiedzą i jeszcze większą mocą. Potrafił latać, mógł porozumiewać się za pomocą mowy węży. 18 czerwca 1996 roku użył podstępu, by zwabić Pottera do ministerstwa, gdzie chciał posiąść wspomnianą wcześniej przepowiednię i poznać jej całą treść (Snape nie przekazał mu jej w całości, ponieważ w trakcie podsłuchiwania został przyłapany przez Aberfortha). Voldemort zdołał wtedy przeniknąć do umysłu chłopca, który mimo ogromnego bólu, oparł się w końcu przeciwnikowi. Czarny Pan stoczył w gmachu ministerstwa walkę z Albusem Dumbledorem, która moim zdaniem była najlepszą i najbardziej pamiętną, nie tylko jeśli chodzi o książki, ale również o filmy. Starcie nie zostało rozstrzygnięte, ponieważ do akcji wkroczyli aurorzy i Voldemort się zdeportował. Bitwa dwóch wielkich rywali pokazała jednak, jak gigantycznymi mocami oni dysponują.

Nigdy nie udało mu się zostać prawowitym panem Czarnej Różdżki, na punkcie której miał prawdziwą obsesję pod koniec swojej grozy.

1. Albus Dumbledore

Myślę, że nie będzie zbytnim nadużyciem, jeśli napisze, że Albus Dumbledore to prawdopodobnie najpotężniejszy czarodziej, jaki kiedykolwiek żył. Jego liczne talenty można wyliczać i wyliczać, niemal bez końca, ale do tych najważniejszych na pewno należały mistrzostwo w posługiwaniu się zaklęciami, także tymi niewerbalnymi, zdolność bycia niewidzialnym bez konieczności używania peleryny niewidki, a także mistrzostwo w oklumencji, legilimencji, pojedynkach czy też transmutacji.

Jego wpływ na cały świat czarodziejów jest absolutnie nie do przeceniania. Dumbledore dokonał kilku przełomowych odkryć, a także był autorem wielu aktów prawnych i naukowych publikacji. Od momentu pojawienia się Toma Riddle’a w Hogwarcie miał na niego baczenie, a w późniejszych latach Czarny Pan obawiał się tylko swojego byłego nauczyciela. Podczas obu wojen czarodziejów Dumbledore stał na czele Zakonu Feniksa, a w trakcie wielkie bitwy w ministerstwie stanął naprzeciw Voldemorta. Jego celem nie było jednak pokonanie rywala, ale przede wszystkim ochrona Harry’ego.

Albus Dumbledore nigdy nie opuszczał ludzi, którzy mu zaufali, a sam wielokrotnie dawał szanse, tym, którzy w oczach innych byli skreśleni. To on wyciągnął dłoń do Snape’a i nie zwątpił w niego do samego końca, czyniąc go swoim najbliższym współpracownikiem. To również on stworzył Remusowi Lupinowi warunki do dalszej nauki w szkole, a następnie mianował go nauczycielem. To w końcu on pomógł uwolnić Syriusza Blacka i postawił na szali cały swój autorytet, by przekonać społeczność czarodziejów o powrocie Sami Wiecie Kogo. Dumbledore był również tym, który odkrył wielką tajemnicę Voldemorta i przygotował Harry’ego Pottera do zniszczenia kolejnych horkruksów, a także ostatecznego starcia z Czarnym Panem.

Albus Dumbledore był niezrównany w pojedynkach, o czym cały magiczny świat przekonał się w 1945 roku, kiedy w końcu stanął do walki z Gellertem Grindelwaldem. Dumbledore zdołał go pokonać, chociaż przeciwnik (a w przeszłości jego przyjaciel) dysponowała potęgą Czarnej Różdżki.

Czarodziej o niezwykłe inteligencji, cały czas powiększający swoją wiedzę. Wielki wynalazca, który wymyślił m.in. myślodsiewnie i wygaszacz. Zdołał wybronić Pottera podczas jego procesu przed Wizengamotem, skutecznie zbijając kolejne zarzuty Korneliusza Knota. Wielokrotnie oferowano mu stanowisko ministra magii, jednak ten wolał zajmować się sprawami Hogwartu, gdzie miał realny wpływ na młodych czarodziejów.

 Nox!

***

Kogoś brakuje Wam na tej liście? Uważacie, że ktoś nie zasłużył na swojego miejsce? A może jesteście zdania, że Albus Dumbledora wcale nie był najpotężniejszy? Jeśli tak, to zapraszam do dyskusji.

8 myśli na temat “TOP 10: Najpotężniejsi czarodzieje z uniwersum Harry’ego Pottera

  1. Myślę że brakuje Amelii Bones. Sam fakt, że została najpewniej zabita przez samego Voldemorta, a na miejscu jej śmierci był spory bałagan świadczy o tym, że mogła podjąć całkiem dobrą walkę. Co było czymś praktycznie niemożliwym dla większości czarodziejów z topki.

    Polubienie

  2. Ale zaraz, zaraz. Każdy najwyraźniej zapomina o wielkich czarodziejach, którzy nie byli jasno przedstawieni jako osoby żyjące w uniwersum. Każdy zapomina o wielkich założycielach Hogwartu. Ale nie tylko o nich. Pamiętajmy o takich osobach jak np. Merlin (postać także widniejąca jako jedna z średniowiecznych, obdarzonych wielkimi zdolnościami w tym uniwersum). Najlepszym źródłem wielkich magów z serii „Harry Potter” jest zbiór kart z czekoladowych żab. A, i jeszcze jedno. Gellert Grindenwald był o wiele potężniejszym czarodziejem od Toma Riddle’a. Przykładem do tego może być fakt, iż Gellert był prawdziwym panem Czarnej Różdżki, czego Riddle nigdy nie osiągnął.

    Polubienie

  3. Kompletnie nie zgadzam się z umieszczeniem Harrego w tym zestawieniu. Większość ,,jego” osiągnięć było przyczyną całkowitego przypadku. Nie poradził by sobie z żadną sytuacją bez pomocy Hermiony, która podtrzymywała to trio. Jeżeli ktoś z młodych czarodziejów powinien się znaleźć wśród tej dziesiątki, to zdecydowanie byłaby to Hermiona. Harry miał zdecydowanie mniejszą wiedzę od niej, nie opanował teleportacji w takim stopniu jak ona i zdecydowanie słabiej radził sobie z 90% zaklęć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s