hogwart 4

Śmierć Albusa Dumbledore’a była jednym z najbardziej szokujących momentów w historii całej sagi o Harrym Potterze. Choć w sumie nie dla mnie. I to nie dlatego, że jestem tak genialny i przewidziałem ją czytając Księcia Półkrwi, ale dlatego, że jakaś życzliwa osoba napisała o tym na jakimś forum (już nie pamiętam jakim) bez jakiegokolwiek ostrzeżenia.

I w tym samym wpisie wspomniała, że Harry będzie chodzić z Ginny. Mniej więcej od tamtego czasu staram się zawsze unikać wszelkich spoilerów jak ognia, bo zwyczajnie nie ma już tego elementu zaskoczenia i psuje mi to całą frajdę z oglądania danego filmu lub serialu, ewentualnie czytania jakiejś książki czy komiksu.

Czuję się wtedy mnie więcej jak Leonard z serialu Teoria Wielkiego Podrywu, który spotkał się z tym samym problemem dotyczącym losu Dumbledore’a, zejścia się Harry’ego z Ginny i ogólnie spoilerów w piętnastym odcinku szóstego sezonu – The Spoiler Alert.

I choć mnie nie udało się przewidzieć śmierci dyrektora Hogwartu, bo nie miałem w ogóle okazji się nad tym zastanawiać w trakcie czytania szóstego tomu, ze względu na spoilery, tak wydaje mi się, że można było przewidzieć jego los.

Po pierwsze ze względu na stan ręki Dumbledore’a, o którym możemy przeczytać po raz pierwszy w trzecim rozdziale, kiedy ten odbiera Harry’ego z domu Dursleyów.

Kiedy chował różdżkę do kieszeni, Harry zauważył, że jego dłoń jest dziwnie ciemna i wyschnięta, jakby poparzona.”

Harry Potter i Książę Półkrwi

Co więcej na przestrzeni całej książki różne osoby także zwracają uwagę na uraz Dumbledore’a.

– No cóż, może i ty powinieneś już pomyśleć o emeryturze – odrzekł obcesowo Slughorn. Jego blade, agrestowe oczy spoczęły na poczerniałej dłoni Dumbledore’a. – Widzę, że nie reagujesz już tak szybko jak dawniej.

– Masz całkowitą rację – powiedział pogodnie Dumbledore, strząsając rękaw, by ukazać końce swoich opalonych, poczerniałych palców, na widok których Harry poczuł niemiły dreszcz na karku. – Jestem o wiele powolniejszy niż kiedyś. Ale z drugiej strony…”

Harry Potter i Książę Półkrwi

– Jego ręka tak już wyglądała, kiedy go widziałem w lecie – szepnął Harry do Hermiony. – Myślałem, że ją sobie wyleczy… albo pani Pomfrey…

– Wygląda jak martwa – powiedziała Hermiona z taką miną, jakby jej się zbierało na wymioty. – Ale są takie zranienia, których nie da się wyleczyć… stare zaklęcia… i są trucizny, na które nie ma antidotów…”

Harry Potter i Książę Półkrwi

Sam Albus wspomina również moment, w którym nabawił się owego urazu, którego omal nie przypłacił śmiercią.

– Tak, zniszczyłem – odrzekł Dumbledore i uniósł swoją poczerniałą, opaloną rękę. – Ten pierścień, Harry. Pierścień Marvola. Zabezpieczony był straszliwym zaklęciem. Gdyby nie moje… wybacz mi brak skromności… wyjątkowe uzdolnienia i gdyby nie szybka pomoc profesora Snape’a, gdy powróciłem do Hogwartu okropnie poraniony, pewnie bym nie dożył, by opowiadać ci to wszystko. Pierścień nie jest już horkruksem.”

Harry Potter i Książę Półkrwi

Widać tutaj doskonale, że coś z Dumbledorem jest nie tak i że ten uraz może jest czymś więcej. Czymś, co może przyczynić się do jego nieuchronnego końca. Ponadto, po całej wyprawie do jaskini po medalion Salazara Slytherine’a, który ostatecznie okazał się podróbką, dyrektor Hogwartu staje się na tyle kontuzjowany i słaby, tak bliski śmierci, że wiele osób pewnie było w stanie domyślić się w tym momencie, że jego koniec już jest bliski.

Także pewnie dlatego, że to taka trochę klisza we wszelkiego rodzaju filmach czy książkach, że na ostatecznie bohater (Harry), musi stanąć naprzeciwko swego wroga (Voldemort) samemu. Bez jakiejkolwiek pomocy swojego mentora (Dumbledore).

I pomimo tego, że pewnie znalazły się osoby, które domyślały się losu Albusa, tak pewnie niewielu było w stanie przewidzieć, że jego śmierć częściowo została zaplanowana razem ze Snapem, bo akurat tego dowiadujemy się dopiero w ostatniej części sagi.

Snape uniósł brwi i zapytał ironicznym tonem:

– Zamierzasz pozwolić mu się zabić?

– Ależ skąd. Ty musisz mnie zabić.

Zapadła długa cisza, słychać było tylko dziwny chrzęst: to feniks Fawkes przeżuwał kawałek szkieletu mątwy.

– Chcesz, żebym zrobił to teraz? – zadrwił Snape. – Czy raczej wolisz, żebym trochę poczekał, aż ułożysz swoje epitafium?

– Och, nie, jeszcze nie – odrzekł z uśmiechem Dumbledore. – Śmiem twierdzić, że ta chwila sam się ujawni z rozwojem wypadków. Biorąc pod uwagę to, co stało się tej nocy – wskazał na swoją uschniętą rękę – można być pewnym, że dojdzie do tego w ciągu roku.”

Harry Potter i Insygnia Śmierci

I po tym trochę długim, ale koniecznym wstępie przechodzimy do odpowiedzi na tezę postawioną w tytule – czy los Dumbledore’a był przesądzony dużo wcześniej? I wcale nie chodzi mi tu o to, co działo się z tą postacią w trakcie Księcia Półkrwi, ale jeszcze wcześniej. Podczas trzeciego tomu sagi.

No właśnie. Przypominałem sobie ostatnio Więźnia Azkabanu, który jest moją ulubioną części i natrafiłem na fragment, który może nie wprost, ale może sugerować, że śmierć dyrektora Hogwartu była pewna już wtedy.

W trackie ferii świątecznych, jak to zwykle bywa Harry został w zamku, czemu nie można szczególnie się dziwić, mając w perspektywie spędzenie ich z Dursley’ami. Niemniej w czasie tych Świąt w Hogwarcie zostało bardzo mało uczniów i w czasie drugiego śniadania wszyscy siedzieli razem z nauczycielami przy jednym stole.

– Wesołych świąt! – zawołał Dumbledore, gdy Harry, Ron i Hermiona podeszli do stołu. – Jest nas tak mało, że byłoby głupio siedzieć przy osobnych stołach… Siadajcie, siadajcie!”

Harry Potter i Więzień Azkabanu

W trakcie tego świątecznego posiłku do całej grupy w Wielkiej Sali dołączyła profesor Sybilla Trelawney, która jak sama stwierdziła przewidziała swoje zachowanie patrząc w kryształową kulę. Miała jednak duże opory, by usiąść ze wszystkimi przy jednym stole.

Profesor Trelawney jednak nie usiadła; jej olbrzymie oczy błądziły wokół stołu, aż nagle wydała z siebie coś w rodzaju łagodnego krzyku.

– Nie ośmielę się dyrektorze! Jeśli usiądę przy tym stole, będzie nas trzynaścioro! Nieszczęście murowane! Proszę nigdy nie zapominać, że kiedy trzynaście osób zasiada do stołu, pierwsza, która wstanie, będzie pierwszą, która umrze!”

Harry Potter i Więzień Azkabanu

I pewnie większość, podobnie, jak i jak puściła tę jej uwagę w niepamięć, bo to tylko Trelawney i jej głupie przepowiednie i wróży, które nie mają wielkiego pokrycia z rzeczywistością. Poza oczywiście dwoma przypadkami – tą o Voldemorcie i Harrym oraz o tym, że Czarny Pan odzyska swoją moc, po tym jak po latach powróci do niego dawny sługa – Peter Pettigrew, czyli Glizdogon.

Ale czy aby na pewno Trelawney to stara oszustka? Może miała rację. Tylko, że jak policzymy osoby, które znajdują się przy stole, to jest ich równo trzynaście – Dumbledore, McGonagall, Snape, Sprout, Flitwick, Filch, dwójka pierwszoroczniaków, Ślizgon z piątej klasy, Harry, Ron, Hermiona i Trelawney. Poza tym pierwsi od stołu wstali Harry i Ron. I pewnie któryś z nich był szybszy, ale nie ma o tym dokładnie mowy w książce, a do tego żaden z nich nie zginął jako pierwszy.

Profesor Trelawney zachowywała się prawie normalnie aż do samego końca świątecznego obiadu, dwie godziny później. Opchani do granic możliwości, wciąż w kapeluszach z cukierków-niespodzianek, Harry i Ron pierwsi wstali od stołu, a wówczas usłyszeli przeraźliwy pisk profesor Trelawney.

– Ach, moi kochani! Kto z was pierwszy podniósł się z krzesła? Kto?

– Nie wiem – wybąknął Ron, patrząc ze strachem na Harry’ego.

– Nie sądzę, by to miało jakieś znaczenie – oświadczyła chłodno profesor McGonagall – chyba, że za drzwiami czeka jakiś szaleniec z siekierą, żeby zamordować pierwszą osobę, która wyjdzie z Wielkiej Sali.

Nawet Ron się roześmiał. Profesor Trelawney zrobiła taką minę, jakby ją znieważono.”

Harry Potter i Więzień Azkabanu

Chyba, że w momencie, w którym do stołu dołączyła Trelawney było już trzynaście osób i nauczycielka Wróżbiarstwa była czternastą. Jak to możliwe?

W tym samym rozdziale, kilka stron wcześniej możemy obserwować kolejną próbę złapania Parszywka przez Krzywołapa.

Ale zanim Hermiona zdążyła odpowiedzieć Krzywołap skoczył z łóżka Seamusa prosto na pierś Rona.

– ZABIERAJ… GO… STĄD! – wrzasnął Ron, kiedy Krzywołap zanurzył pazury w jego piżamie, a Parszywek zdecydował się na dziką ucieczkę, skacząc mu przez ramię.”

Harry Potter i Więzień Azkabanu

Czy to możliwe, że Ron w czasie obiadu miał Parszywka przy sobie, co oznaczałoby, że w momencie pojawienia się Trelawney przy stole znajdowało się już trzynaście osób i pierwszą, która wstała był nie kto inny, jak właśnie Dumbeldore i to właśnie on z tej całej grupy zmarł jako pierwszy.

Harry nakładał sobie właśnie pieczone ziemniaki, kiedy drzwi Wielkiej Sali otworzyły się ponownie i ukazała się w nich profesor Trelawney, sunąc ku nim jak na wrotkach. Miała na sobie długą zieloną suknię z cekinami, co jeszcze bardziej upodabniało ją do błyszczącej, wyrośniętej ważki.

-Sybillo, cóż za miła niespodzianka! – powitał ją Dumbledore, powstając.”

Harry Potter i Więzień Azkabanu

Nie ma na to jednoznacznego dowodu, ponieważ nie jest napisane, czy Ron miał przy sobie Parszywka. Biorąc jednak pod uwagę, że wcześniej szczur omal nie został złapany przez Krzywołapa, można przyjąć, iż miał go ze sobą. Tym bardziej, że w tym samy rozdziale dwukrotnie mamy wspomniane o Parszywku, który często znajdował się w tym samym miejscu co Ron.

Rozkoszna woń świątecznych potraw rozchodziła się po korytarzach, a w Wigilię pachniało już tak mocno, że nawet Parszywek wychylił nos z kieszeni Rona.”

Harry Potter i Więzień Azkabanu

Harry już dawno nie widział szczurka, zwykle śpiącego w kieszeni Rona albo w jego łóżku, więc był niemile zaskoczony, widząc, że zwierzątko, niegdyś dość tłuste, jest teraz okropnie wychudzone, a futerko ma wyleniałe”

Harry Potter i Więzień Azkabanu

Pytanie teraz, czy Rowling trochę tutaj z nami pogrywa nie dając jednoznacznego dowodu? Bo o tym, że wróżba o śmierci pierwszej z trzynastu osób przy jednym stole, która wstanie jest być może prawdziwa możemy się przekonać z innych źródeł. Ale również i tu pojawiają się wątpliwości i to dużo większe niż w przypadku Dumbledore’a.

W Zakonie Feniksa, kiedy Harry po raz pierwszy przybywa na Grimuald Place nr 12 do kolacji w domu Syriusza zasiada 13 osób – Harry, Ron, Hermiona, Fred, George, Ginny, Bill, Molly, Arthur, Syriusz, Lupin, Tonks i Mundungus. Po kolacji dochodzi do kłótni pomiędzy Molly a Syriuszem, w wyniku której ten pierwszy wstaje z miejsca i jak wiemy z dalszej części książki ginie jako pierwszy z tego grona.

Syriusz zaczął podnosić się z krzesła.

– Molly, nie jesteś jedyną osobą przy tym stole, która martwi się o Harry’ego – rzekł ostro Lupin. – Syriuszu, usiądź.

Wargi pani Weasley drżały. Syriusz usiadł powoli, biały na twarzy.”

Harry Potter i Zakon Feniksa

Czego dotyczy owa wątpliwość? Otóż stole w trakcie kolacji rzeczywiście przy stole zasiada trzynaście osób, ale pierwszą osobą, która wstaje z miejsca od momentu, kiedy wszyscy przy nim usiedli jest Molly Weasley.

Fred i George ukryli nosy w pucharach z kremowym piwem. George miał czkawkę. Z jakiegoś powodu pani Weasley rzuciła gniewne spojrzenie na Syriusza, zanim wstała i poszła po wielki placek z rabarbarem posypany obficie kruszonką.”

Harry Potter i Zakon Feniksa

Druga wątpliwość dotyczy momentu, w którym Syriusz podnosi się z miejsca, ponieważ wtedy przy stole znajduje się dwanaście osób, natomiast jedna siedzi na podłodze.

Pan Weasley odchylił się wygodnie w krześle i wyciągnął nogi, syty i rozluźniony, Tonks ziewała (nos miała już normalny), a Ginny wyciągnęła Krzywołapa spod kredensu i siedziała po turecku na podłodze, rzucając mu korki od kremowego piwa, za którymi ganiał po całej kuchni.”

Harry Potter i Zakon Feniksa

Czy Ginny w tym momencie też się liczy czy nie? A nawet jeśli, to i tak chwilę wcześniej, przed Syriuszem, z krzesła podnosi się Molly.

Druga sytuacja o której można wspomnieć dzieje się w Insygniach Śmierci, kiedy to wszyscy wznoszą toast po śmierci Szalonookiego Moody’ego. Tam również w pokoju znajduje się trzynaście osób – Harry, Ron, Hermiona, Ginny, Fred, George, Molly, Arthur, Lupin, Tonks, Bill, Fleur i Hagrid. Wszystkie wiki i strony z ciekawostkami na temat uniwersum Harry’ego Pottera podają, że pierwszym, który się wtedy podniósł/wstał był Remus Lupin, proponując odnalezienie ciała Moody’ego i to on pierwszy zginął potem z tego grona w trakcie Bitwy o Hogwart.

I tutaj też pojawia się duży znak zapytania, ponieważ od momentu, kiedy wszyscy weszli do salonu z podwórka przed Norą nie ma ani jednego słowa o tym, że wszyscy usiedli. Jedyną osobą, która rzeczywiście wtedy siedzi był Hagrid.

Hagrid, który siedział na podłodze w kącie pokoju, gdzie miał najwięcej miejsca, osuszał oczy swoją chusteczką wielkości obrusa.”

Harry Potter i Insygnia Śmierci

Sprawdzałem to kilkukrotnie, analizując strona po stronie, akapit po akapicie, słowo po słowie. Zarówno w polskiej, jak i angielskiej wersji. Nie ma ani jednej wzmianki o tym, że wszyscy usiedli. Najwidoczniej toast był wznoszony na stojąco, a co jeszcze bardziej ciekawe dopiero po wyjściu Lupina i Billa wszyscy zajęli miejsca siedzące.

Nikt już nic nie powiedział. Lupin i Bill pożegnali się i wyszli.

Reszta porozsiadała się, gdzie kto mógł, tylko Harry wciąż stał, czując dojmującą obecność śmierci.”

Harry Potter i Insygnia Śmierci

Czy może tu chodzić o to, że Remus niejako „podniósł się” jako pierwszy z propozycją odnalezienia ciała Moody’ego. To akurat bardzo naciągany argument, więc przypadek Lupina w ogóle nie powinien się tu liczyć.

Co to wszystko oznacza w kontekście samego Dumbledore’a? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jakkolwiek ta teoria bardzo mi się podoba i to byłby naprawdę ciekawy zabieg, że już w trzeciej książce serii los dyrektora Hogwartu był przesądzony, tak scena na Grimuald Place tylko pogłębia jeszcze te wątpliwości, bo to Molly pierwsza wtedy wstała, a to nie ona była pierwszą, którą zginęła. Przypadek Lupina się nie liczy.

Na końcu może być jednak tak (i to bardzo prawdopodobne), że przepowiednie Trelawney (poza tymi o Harrym i Voldemorcie oraz powrocie Glizdogona do Czarnego Pana) to zwykłe wyssane z palca banialuki.

– Bardzo wygodne – prychnął Ron – Wiesz co, zaczynam uważać, że Hermiona miała rację co do tej… – Wskazał kciukiem klapę w suficie. – To po prostu stara oszustka.”

Harry Potter i Więźień Azkabanu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s